poniedziałek, 15 grudnia 2014

O fularach słów kilka, czyli korporacyjny Dziki Zachód!

Czy słyszeliście w swoim życiu takie trudne słowo jak FULAR JEDWABNY?

Podkreślę jeszcze raz: fular jedwabny?

Nie martwcie się, bo ja też nie... ;) Oto i on, a w sumie one:





Ładne, nie? ;) Taaakie stylowe, no ale wracając do samego początku historii...

Poniedziałek, 8:30 biuro się zapełnia. Teoretycznie w połowie grudnia, wszystkie zimowe lub późno-jesienne kreacje powinny być opatrzone i obgadane w 100%. Ale jest oto on - nowy! Dziś 15.12 rozpoczął pracę i już w drzwiach wejściowych. Panie oniemiały i nagle pojawiło się coś ciekawszego od porannej kawy i poweekendowych plotek.

Czym jest fular jedwabny? Ni to szalik, ni to chustka. Takie nie wiadomo co, mnie przypomina taką chustkę jak z westernu ;) I moje skojarzenia wcale nie muszą okazać się chybione, ponieważ historyczne wzmianki mówią o tym, że fular pojawił się przed XIX wiekiem na Dalekim Zachodzie, skąd został sprowadzony do Europy, w której to były noszone w XIX wieku i na początku XX. A teraz po długiej przerwie "podobno" powracają!

Aż strach się bać ;)

Fular to tak naprawdę kawałek cienkiej, jedwabnej tkaniny w różne, mniej lub bardziej rzucające się wzory.

Cena takiego dodatku rozpoczyna się od ok 100 zł. Górnego limitu nie sprawdzałem, ale zgodnie z korpo-myślą - sky's the limit ;)

Do czego można założyć taki oto fular?
Nie wiem.

Wiem natomiast do czego założył nasz nowy kolega. Do markowych (a co!) jeansów, koszuli w kratę i ciemnej marynarki. Gdyby podmienić marynarkę na sweter, można byłoby pomylić go z golfistą ;)

W sumie czytając trochę o fularach, znalazłem informację, że te są wyjątkowo popularne właśnie wśród tej grupy.

A co Wy myślicie o fularach? Uchowają się? Może to właśnie korporacja będzie nowym przytułkiem tego produktu? 

A może to oznacza coś więcej... Może pracownicy korporacji to kowboje XXI wieku?

Z tą bardzo głęboką myślą zostawiam Was samych!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz